Strona główna BOURBON Jim Beam

Jim Beam

zawartość alkoholu

cena

pojemność

22930
18
Jim Beam

W Kentucky, jednym ze stanów USA, uprawia się m.in. tytoń i kukurydzę. Kiedy myślę “tytoń”, widzę siebie z aromatyczną fajką nabitą maksymalnie, a kiedy myślę “kukurydza”, w mojej dłoni pojawia się kieliszek whisky. Siedzę na drewnianej werandzie, a obok biegają duże, chude psy.

Zadziwiające, jakie obrazy podpowiada wyobraźnia. I jak logiczne, jeśli zderzy się je właśnie z Jim Beam.

Bursztynowy bourbon, znany chyba każdemu, a ceniony na pewno na całym świecie, co jakiś czas konkuruje z Jackiem Danielsem na imprezach. Zdecydowany w smaku, trochę dziwny w zapachu (za każdym razem, kiedy wącham zawartość kieliszka z tą whisky, przypomina mi się zapach mojego śp. chomika), ma w sobie coś, co przyciąga i każe do niego wracać. To chyba ta niemożność całkowitego określenia smaku. Przez różne przymiotniki można go sobie przybliżać, ale ciągle pozostaje coś nieuchwytnego do zdefiniowania. W tym chyba tkwi siła każdej whisky.

Bourbon Jim Beam produkowany jest od XVIII wieku, a pierwsza beczka została sprzedana w 1795 roku. Od tamtego czasu receptura była przekazywana następnym pokoleniom rodziny. W tej chwili jest przechowywana w banku w Kentucky.

Wiadomo jednak, że tak jak inne whisky, Jim Beam dojrzewa w dębowych beczkach. Ponoć drożdże, które dodaje się do alkoholu, pochodzą z prywatnych zapasów familii. Jeśli komukolwiek zdarzy się być kiedyś w tamtych rejonach, od 1999 roku działa tam tzw. “Mekka mocnego alkoholu”, czyli “Kentucky Bourbon Trail”. Można zwiedzać wielkie gorzelnie, w tym Jim Beam.

Jim Bean White Label nie jest moim numerem 1, ale jest tym, do którego wracam. Póki co, nie piłam go jeszcze na żadnej werandzie, ale mieszkanie w bloku nie jest wcale takie złe. Jeśli się tylko zamknie oczy.

Jim Beam Bourbon
Jim Beam Bourbon, autor zdjęcia: Piotr (@sQcha on Instagram)

18 KOMENTARZE

  1. Po Jim Beam’a sięgam dość często i nie odnotowałem spadku jakości. JB w nowej, kanciastej butelce jeszcze nie piłem. Być może trafiła się jakaś gorsza partia lub faktycznie spadła jakość wraz z nowym designem butelek. Muszę spróbować wersji aktualnie dostępnej w sprzedaży.

    Co do samego JB dla mnie jest to ulubiony bourbon. Mimo młodego wieku oraz pewnej szorstkości, JB łączy w sobie wszystkie cechy charakterystyczne dla tego alkoholu. Warto spróbować choć raz i samemu ocenić 🙂

  2. Hmm moze nie spadek jakosci, ale moze mieli gdzies trefny towar… bo sam natrafilem na tragiczna butelke, zapach sprytu, po 3 szklankach oczy bolaly jak od spawarki, a na drugi dzien glowa chciala eksplodowac, od tego czasu juz nie kupilem tego trunku i boje sie zaryzykowac…

  3. Wczorajsze otworzenie kupionego parę dni temu Jima zaowocowało zdziwieniem: fałszywka! Znany zapach burbona ledwo ledwo wyczuwalny, smak natomiast jakościowo podłej wódki, zabarwionej czymś tam. Może notkę przeczyta ktoś odpowiedzialny za rynek w Polsce i machnie dalej do producenta. W moim odczuciu pięć dych do tyłu, tym napitkiem nie będę się maltretował, po prostu więcej go nie kupię.

  4. Podobne odczucia, choć 2 lata później. Kupiony w Lidl przed tygodniem, butla 1L. Piłem Jima nie raz wcześniej (nie tak dawno, w przeciągu roku na pewno) i nigdy tak nie smakował – ziołowy posmak herbaciany, wszystko jakby na marnym przemysłowym bimbrze, nie przypomina burbona. Nawet z colą to czuć i nie wchodzi. Zdziwienie.

  5. Miałem to samo. Pierwszy raz pół roku temu – kupiony w Kauflandzie. Następna butla po miesiącu też Kaufland. Następna z TopMarket też dno. Zawsze to samo – ostry smak kiepskiej gorzałki, przymulenie po wypiciu i dość specyficzny kac, który ze względu na niewielką wypitą ilość w ogóle nie powinien się pojawić.
    W międzyczasie wygrzebałem u ojca jakąś starą zapomnianą flaszkę i z nią wszystko było w porządku.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz treść komentarza
Please enter your name here