Strona główna ARTYKUŁY Absynt, czyli czary Zielonej Wróżki

    Absynt, czyli czary Zielonej Wróżki

    785
    11
    absynt, absinth, zielona wróżka
    Absynt, czyli czary Zielonej Wróżki
    4.9 - 9 głos[y]

    Być może słynna „Gwiaździsta Noc” Vincenta van Gogha byłaby zupełnie ciemna, gdyby nie ulubiony trunek malarza. Jak podają źródła, Holender był miłośnikiem alkoholu o specyficznym ziołowym smaku i zielonej barwie. Przed Tobą absynt, czyli Zielona Wróżka.

    Lek, który stał się popularnym trunkiem. Uznany alkohol, który został zakazany w wielu krajach, obecnie jest modną pamiątką z Czech. Oto burzliwa historia absyntu oraz rytuały spożywania. Zabłyśnij przed gośćmi magią Zielonej Wróżki.

    Lek za dobry, aby tylko leczyć?

    Za powstanie absyntu odpowiedzialny jest francuski lekarz dr Pierre Ordinaire. Zmieszał on ze sobą trzy zioła: piołun, anyż i koper włoski. Ten pierwszy odpowiada za charakterystyczną goryczkę alkoholu, anyż pogłębia jego smak, a koper nadaje głęboki zielony kolor. Trunek początkowo podawany był jako lek na żołądek oraz przy dolegliwościach bólowych i gorączce. Lekarstwo okazało się tak smaczne, że zdecydowano się produkować i sprzedawać je na szeroką skalę. Oddanymi zwolennikami absyntu okazali się francuscy artyści, a wraz z nimi cały świat sztuki XVIII i XIX wieku.

    Zielona Wróżka do kieliszka nalana, zabawa do białego rana!

    Absynt słynie ze swoich halucynogennych właściwości i niesamowitych efektów spożycia. Pod jego wpływem malował Pablo Picasso (malarz hiszpański), a van Gogh, jak podaje legenda, obciął sobie ucho. Ze względu na różne stany, których doświadczali pijący, z czasem zaczęto nazywać go Zieloną Wróżką i przypisywać iście magiczne właściwości.

    Jak nie wiadomo, o co chodzi, to ktoś ma pełną kieszeń

    Trunek sprzedawał się świetnie. Był chętnie produkowany przez mniej lub bardziej zdolnych gorzelników. Część z nich podeszła do tematu tworzenia absyntu z żyłką handlową, by za wszelką cenę podnieść zyski. Obniżono więc koszty produkcji, uzyskując zielony kolor absyntu przez dodanie soli miedzi.

    Zielony truciciel

    Sztuczne barwienie okazało się tragiczne w skutkach: wielu spożywających absynt zmarło. Alkohol zyskał złą sławę toksycznego. Koniec XIX wieku okazał się schyłkiem ery absyntu i kolejne kraje wprowadziły go na listę trunków zabronionych do spożycia. Tam, gdzie nie był zakazany, brakowało amatorów ryzyka.

    Renesans absyntu

    Musiało minąć prawie 100 lat, by świat znowu obdarzył absynt przychylnym spojrzeniem. Wielka Brytania i Czechy zanotowały wzrost sprzedaży alkoholu w latach 90. Jego spożywanie wiązało się z dreszczykiem powodowanym przez pomieszanie plotek o Zielonej Wróżce i faktów o zgonach.

    Pamiątka z Czech

    Jakuszyce. Czasy obecne. Piękny letni poranek, dwa sklepy. Punkt obowiązkowy na liście zakupów: absynt. Jest! Szklana duża butelka, zielony kolor. Koniecznie biorę, chcę zanurzyć koniuszek języka w plotce, poczuć w gardle historię. Absynt to bez wątpienia najbardziej tajemnicza pamiątka, jaką można przywieźć od naszych południowych sąsiadów.

    Krótka instrukcja picia, a może wieloetapowy rytuał?

    Absynt możesz odkręcić, nalać do kieliszka i – krzycząc „na zdrowie!” – wypić. Możesz także oddać się magii rytuału jego spożywania i zastosować procedury magiczne na miarę Zielonej Wróżki. Do wyboru masz aż trzy sposoby przemienienia alkoholu w ucztę dla zmysłów.

    Rytuał ognia

    Potrzebne: kostka cukru, absynt
    Akcesoria: łyżeczka, kieliszek, zapalniczka

    1. Połóż na łyżeczce kostkę cukru.
    2. Umieść łyżeczkę nad kieliszkiem.
    3. Trzymając łyżeczkę z cukrem nad kieliszkiem, powoli wlewaj przez nią absynt do kieliszka.
    4. Cukier, który zostanie na łyżeczce, podpal.
    5. Poczekaj aż cukier się stopi.
    6. Odłóż łyżeczkę, weź kieliszek i wypij jednym łykiem.

    Rytuał wody

    Potrzebne: kostka cukru, absynt, zimna woda
    Akcesoria: ażurowa łyżeczka, kieliszek

    1. Wlej do połowy wysokości kieliszka absynt.
    2. Na ażurowej łyżeczce połóż kostkę cukru.
    3. Łyżeczkę umieść nad kieliszkiem.
    4. Polej cukier bardzo zimną wodą, kontynuuj aż do całkowitego rozpuszczenia cukru. (Polewaj powoli!).
    5. Pustą łyżeczkę umieśy w kieliszku.
    6. Mieszaj absynt z wodą i cukrem.
    7. Pij, delektując się smakiem. (Pij powoli!).

    Rytuał powietrza

    Potrzebne: kostka cukru, absynt, zimna woda
    Akcesoria: łyżeczka, kieliszek, zapalniczka

    1. Połóż na łyżeczce kostkę cukru, polej odrobiną wody.
    2. Umieść łyżeczkę nad kieliszkiem i podgrzewaj całość.
    3. Podgrzewaj do momentu rozpuszczenia się cukru.
    4. Wlej całość do kieliszka (na dno).
    5. Po ściankach kieliszka wlewaj absynt (powolutku), podpal.
    6. Zdmuchnij płomień.
    7. Wypij trunek jednym łykiem.

    Absynt bywa łączony z innymi alkoholami. Na wzór francuskich artystów możesz go też spożywać z koniakiem, szampanem lub likierami.

    Nie każdy stanie się koneserem tego trunku o specyficznym lekko ziołowym smaku. Jednak wysmukła butelka, zielony kolor i dowolnie wybrany rytuał przyrządzania sprawią, że wieczór z absyntem pozostanie niezapomniany.

    11 KOMENTARZE

    1. Polski internet to jednak jeden wielki konkurs bajkopisarstwa ale czego się spodziewać po kraju gdzie jest ponad 90% katolików? Pomijam już szczegóły, jak między innymi, że Van Gogh nie obciął sobie ucha przez absynt i ,że absyntu nie wynalazł francuski lekarz. Te wynalazki z Czech, którymi ostatnio są też polskie sklepy to po prostu rozwodniony spirytus pofarbowany z dodatkami smakowymi. To nie ma nic wspólnego z absyntem. Już zdjęcie do tego artykułu jest śmieszne. Ten „rytuał ognia” wymyślono w latach 90 dwudziestego wieku, żeby sprzedać naiwnym turystom „absynt”, który nie mętnieje pod wpływem wody bo nie jest absyntem. Absynt byłby zrujnowany smakiem karmelu i spalenizny. Z trudem da się taki u nas kupić, np.: Pernod (ten z „Original Recipe” na etykiecie).

      • O cholera. Ja też bajki opowiadam. Wynalazca był francuzem. Żyjącym w Szwajcarii co prawda ale jednak. Tak mało prawdy w tym artykule, że przyjąłem, że 100% jest nieprawdą. Zwracam honor.

    2. Cześć Jędras, dziękuję za komentarz do artykułu. Cieszę się, że opowiedziana przeze mnie historia absybntu została uznana przez Ciebie za bajkę, po części taki efekt chciałam osiągnąć. To, że van Gogh obciął sobie ucho jest faktem, a to, że zrobił to pod wpływem absyntu – legendą. Zaznaczyłam to w tekście. Przyznam, że nie piłam absyntu dostępnego w Polsce, jedynie ten sprzedawny w Czechach. Udało się otrzymać mętny roztwór po dodaniu wody, więc miałam przyjemność pić oryginalny trunek. Jeśli chodzi o rytuały serwowania absyntu, to wiedzę o nich uzyskałam od mieszkańców południowej Polski, ziem na granicy polsko-czeskiej. Nie wiedziałam, że zostały wymyślone w latach 90, czy możesz podać mi źródło tej informacji? Chętnie uzupełnię tekst o datę. Zwłaszcza, że specjalne rytuały podkreślają powrót absyntu do łask. Serdecznie pozdrawiam.

    3. wormwoodsociety.org
      FAQ:
      – Flaming absinthe has never been an authentic absinthe tradition.

      Not in France, the Czech Republic, or anywhere else prior to the late 1990’s. There are a number of time-honored classic drinks which are flamed, but absinthe was never one of them. Aside from sensational value, burnt sugar does no more than introduce a charred marshmallow flavor, obscuring the delicate balance of botanicals.

      • Dziękuję. To bardzo ciekawe, że alkohol jest również popularny w Ameryce. Podam inne źródło http://www.absinthe101.com/prepare.html
        „Absinthe is an extremely potent alcohol, and as such it is also extremely flammable. After you’ve dipped the sugar cube, place the absinthe-soaked sugar cube back onto the spoon and carefully set it alight with a match or cigarette lighter. Use tremendous care and caution in this step of the process. Once your sugar cube is lit, allow the sugar to burn for a few moments and caramelize.”
        Wychodzi na to, że różne źródła podają inne metody spożywania absyntu. Jedną z nich jest użycie kostki cukru i ognia. Być może, na co wskazuje przytoczona przez Ciebie strona, nie jest to popularna metoda w USA. Proponuję zostawić wybór spożywającym 🙂

    4. Właściwie to jeżeli wypiłaś ten absynt (nazwa?) i ci smakował i dobrze się bawiłaś to dobrze i nie chcę psuć tych wspomnień. Sam pijam czasem piwo Hermann Muller i nie przeszkadza mi jak różni znawcy tym gardzą. Czesi robią też nie tylko pseudoabsynty. Tylko tak gwoli ścisłości chciałem dodać, że są już teraz sposoby, żeby mętniało chociaż do absyntu daleko – różne gumy itp. Chodzi mi tylko o to, że jeżeli ktoś chce autentycznego doświadczenia to trzeba odrobić lekcję i nie kupować pierwszej lepszej zielonej rzeczy bo nie ma jakiejś wiążącej prawnie definicji absyntu. Można też wlać esencję „absinthe strong 55” do litra spirytu i będzie tam więcej piołunu niż ustawa przewiduje, ale chyba nie o to chodzi?

    5. Jest mnóstwo 19-wiecznych obrazów ludzi spożywających absynt, reklam z absyntem i akcesoriami. Znajdź jeden obraz na którym jest paląca się kostka cukru lub chociażby np.: martwą naturę sprzętu absyntowego gdzie są zapałki. Może jakiś opis z 19 wieku? To nie jest kwestia regionalna. Wormwood society przyjmują ludzi z całego świata i traktują absynt bardzo poważnie.

    6. Ech, ok. Może przesadziłem. Znalazłem jedną martwą naturę z karafką, kotem gazetą, butelką i zapałkami. W końcu cygara też się paliło. Ale paląca się kostka cukru to taki trafiający, charakterystyczny obraz. Byłby na co drugiej grafice absynciarzy z epoki. Nie mówiąc o opisach picia absyntu.

    7. P.S.: Zestawiać stronę Wormwood Society z Absinthe101.com >.< Ło matko. Jedna strona to społeczność znawców absyntu, niektórzy nawet pili i recenzowali złoty standard absyntu ze złotej ery absyntu. Druga strona to nawet nie blog tylko jakaś stronka którą ktoś być może na zadanie szkolne złożył w godzinę. Ja też mogę w wordpressie założyć stronę o absyncie w której napiszę, że absynt od zawsze pije się mieszając pół na pół z denaturatem. Zobacz:

      https://wordpress.com/post/mtgwithmyself.wordpress.com/714

    8. No dobrze, rozumiem o co chodzi. Nie pamiętam, jakiej marki piłam absynt, ale polecany przez miejscowych. Zachęcam Czytelników do poszukiwania alkoholu wysokiej klasy, dobrej jakości i próbkowania nowych smaków. Ważne, aby nie dać wciskać sobie kitu i tu się zgadzamy. Co do tego, czy jest to XIX – wieczna tradycja, nie wiem, ale przyjmuję, że ten sposób serwowania jest nowinką w stosunku do bardzo długiej historii absyntu. Co do amerykańskiego towarzystwa i przytaczania ich jako źródła przez Ciebie – dobre źródło 🙂

    ZOSTAW ODPOWIEDŹ

    Wpisz treść komentarza
    Please enter your name here